Ja to ja => jatoja.

50tka zoobowiązuje, w końcu to bardzo poważny wiek. Siwe włosy, siwa broda, niekiedy sfrustrowane podsumowania dotyczącego minionego czasu. Kilo roboty w pracy, kilo roboty wokół domu, kilo miedziaków w portfelu i wreszcie kilo obolałych mięśni na karku. Dodatkowo należałoby się powpisywać w narodowe standardy i trochę poutyskiwać produkując kolejne kilogramy czarnego pij-aru. Narzekać można doprawdy na wszystko i na wszystkich, lecz najtrudniej wyhamować, przystopować i zrobić retrospekcje samego siebie. No właśnie retrospekcję samego siebie.

Doskonale pamietam swoje młode lata i spojrzenia na siebie i swoje plany, nie byle jakie, ale ogromne, wielkie, by nie powiedzieć takie, które będą zmieniały świat. Chciałem pokazać, udowodnić, zrobić, dorobić, nadrobić. Być wielkim i podziwianym. Chwilami bogatym. Innym razem znanym. do tego mędrcem z wilka klasą, który móż pouczać, nauczać, wydawać opinie i tworzyć obrazy, na które będą powoływali się i które będą wskazywali inni. Miało być taaak pięknie, a jest cudownie. Siła Wyższa, Szef Miłości uchronił mnie jakoś od tego wszystkiego i doprowadził do dnia dzisiejszego. Do dnia, w którym nikogo o niczym już nie musze przekonywać. Nie muszę walczyć o swoje racje i swoje spojrzenia. Mogę nabrać do siebie dystansu i zwyczajnie powiedzieć z politowaniem: „na prawdę” lub „ty wiesz maku”. Dzisiaj o nic nie musze walczyć, niczego się dorabiać, a wreszcie zacząć robić to, co kocham. Zatem kochać, pisać, śmiać się i żyć nie licząc n poklask, na zyski, na sukcesy, ale tak po prostu, dla siebie przede wszystkim. Wszak kiedy pisze słyszę siebie, każde słowo wystukane na klawiaturze komputera dociera mocniejsze, silniejsze, głośniejsze. Tak oto mogę być dumny z siebie, że przez te lata doszedłem do takiej wprawy, że stworzyłem sobie swój, prywatny „Hide Park”. Wiem, że muszę rozsyłać znajomym wici, że znowu zaczynam, że piszę, ale to chyba też bardziej reklama siebie i dzielenie pewnością, budowanie pewności, odkrywanie, pewności, rodzenie pewności, u których podstaw leży kruchy fundament przekory, niepewności mej osobistej filozofii.

Cóż dzisiaj nabrałem ochoty pisania. dostałem lekkości pióra i takiego polotu, że kończę całą historię prostym stwierdzeniem. Jeśli chcesz być wielki pokochaj siebie, bo sam wiesz najlepiej, że jesteś niedoskonały. To ten rys sprawia, że możesz patrzeć na innych doskonale. Do miłego.